Krakowskie tradycje intelektualne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Opracowania Miłowit Kuniński, "Obalić komunizm... i co dalej?" (uwagi o myśli Mirosława Dzielskiego)

Miłowit Kuniński, "Obalić komunizm... i co dalej?" (uwagi o myśli Mirosława Dzielskiego)

Po przeszło dziesięciu latach jakie minęły od obalenia komunizmu w Polsce w wyniku wyborów 4 czerwca 1989 roku i od śmierci Mirosława Dzielskiego w październiku tegoż roku, w Polsce wydarzyło się bardzo wiele. Nasza ojczyzna zmieniła się radykalnie pod względem politycznym, gospodarczym, społecznym i obyczajowym. Również refleksja nad dokonującymi się zmianami nabrała nowego charakteru. W warunkach wolności słowa i swobodnej wymiany myśli toczą się debaty, które mają znaczenie poznawcze, gdyż pozwalają więcej zrozumieć z naszej przeszłości, zwłaszcza po 1944 roku, jak i po odzyskaniu niepodległości w roku 1989.   Różnicują się stanowiska, trwają spory o kształt niepodległej Polski: wytyka się błędy, zaniechania i działania świadome, które stały się źródłem wad ustroju Polski, braku właściwego obyczaju politycznego, korupcji, niewydolności sądownictwa czy administracji państwowej, i sprzyjały wpływowi potężnych sąsiadów na sytuację naszego kraju. W dyskusjach tych podnosi się także osiągnięcia w dziedzinie gospodarczej, docenia szybki rozwój instytucji finansowych

i stabilizację złotówki, dostrzega się pozytywne strony reformy samorządowej, wskazuje na sukcesy w polityce zagranicznej: członkostwo w NATO i twarde negocjacje prowadzące nas do Unii Europejskiej, podkreśla wagę gwarancji wolności jednostkowych i politycznych. Wspólnym przedmiotem zmartwień jest rosnące bezrobocie. Strony tych sporów są liczne, jednakże panuje między nimi zasadnicza zgoda co do podstawowych kwestii: niepodległość jest wartością niezbywalną, lecz niepodległe państwo polskie jest słabe i wymaga przebudowy. Polska nie ma wyrazistej koncepcji polityki wewnętrznej i zagranicznej, brakuje jej dalekosiężnych wizji politycznych, które, niezależnie od ich trafności czy praktycznej przydatności, miałyby wpływ na opinię publiczną, byłyby w stanie zwrócić uwagę części obywateli na wagę interesu publicznego, dobra wspólnego, rację stanu Polski. Nie idzie tu o koncepcje powstające w obrębie szeroko pojętej klasy politycznej, które zazwyczaj mają niezbyt odległy horyzont czasowy i stają się podstawą programów partii politycznych, lecz o szerokie spojrzenie na Polskę, na jej miejsce pośród sąsiadów i w świecie, wyznaczone przez siłę wewnętrzną państwa i zakres wpływu na politykę regionalną i globalną. Wizje polityczne nie są zazwyczaj tworem partii politycznych, lecz nawet jeśli powstają w umysłach stroniących od bezpośredniego zaangażowania w politykę, wymagają politycznych środków ich propagowania, zyskiwania dla nich poparcia, w końcu wprowadzania w życie.

Niezbędny jest tu również czynnik, który został zapoznany – jak można sądzić, pod wpływem zafascynowania polityką partyjną i skutecznością jej aparatu biurokratycznego – lub wydaje się staroświecki i całkiem nieprzydatny. Mam tu na myśli wolę wzmacniania państwa i realizacji celów ogólnopaństwowych, czyli egzekwowania suwerenności wewnętrznej i zewnętrznej. Wola taka przysługuje tylko jednostkom i jako taka może poruszyć innych, stać się wolą zespołu ludzi sprawujących władzę, by w końcu zyskać poparcie lub przynajmniej akceptację publiczną, która siłę woli zwielokrotnia.

W Polsce dominuje szeroko propagowane złudzenie, charakterystyczne także dla współczesnej polityki państw Zachodu, iż polityka nie tyle jest sprawą osób, lecz opiera się na racjonalności i sprawności instytucji posługujących się pragmatyką służbową, które przekształcają decyzje polityków w konkretne działania. Depersonalizacja polityki jest również związana z demokratycznym złudzeniem, iż cele polityki są określane przez demokratyczne społeczeństwo, które wybierając pośród różnych propozycji decyduje o kształcie polityki. Czymże jednak jest taka polityka, jeśli nie grą interesów grupowych elektoratu i polityków zorganizowanych w partie. Główne cele polityki: trwałość i powodzenie wspólnoty politycznej nie mogą zostać osiągnięte w wyniku ścierania się interesów grupowych na politycznym forum, gdyż debata nie prowadzi do rozstrzygnięć, które sprzyjałyby realizacji tych celów, lecz do ustalenia, co w opinii większości ma pierwszeństwo, a właściwie jakie interesy zyskują priorytet w rezultacie gry politycznej w ramach demokratycznych instytucji. Polityka potrzebuje ludzi mających wewnętrzną siłę, wymaga ich determinacji, inteligencji. Rozumiejąc, czym jest racja stanu w danych okolicznościach, bynajmniej nie dlatego, że wskazała ją rzekomo boska vox populi czy wszechwiedząca administracja rządowa, lecz dzięki własnej przenikliwości, politycy-osoby a nie politycy-przyjaciele ludu czy politycy-urzędnicy zdolni są do kierowania machiną biurokratyczną tak, by służyła realizacji racji stanu. Utrzymana w podobnym duchu krytyka demokracji ma tak długą historię jak sama demokracja, znajdujemy ją w dziełach Platona, Arystotelesa, w minionym stuleciu w pracach J. Schumpetera, G. Sartoriego, C. Schmitta czy F. A. von Hayeka.

Mirosław Dzielski nie tylko czerpał z dorobku Hayeka i innych myślicieli politycznych, lecz starał się odnieść znajdywane w ich dorobku idee do sytuacji, w jakiej znajdowała się Polska do 1989 roku. Przenosząc na polski grunt idee powstałe w innych warunkach politycznych panujących na Zachodzie, był on przekonany, iż polityka jest dziedziną ujawniającą względnie trwałe prawidłowości, a więc wiedza Zachodu o naturze władzy, społeczeństwa i gospodarki może być przydatna w dążeniu do zasadniczego celu, jakim było uniknięcie katastrofy cywilizacyjnej w Polsce i w całym regionie określanym dwuznacznym, militarno-więziennym mianem „obozu socjalistycznego”, oraz celu politycznego – odzyskania niepodległości przez Polskę. Jak odzyskać niepodległość i nie doprowadzić do kryzysu międzynarodowego, grożącego interwencją Związku Sowieckiego w Polsce? Na tak postawione pytanie Dzielski odpowiadał z pozycji realisty politycznego, lecz nie cynika, za nic mającego inne sfery życia ludzkiego jak religia, moralność czy tradycja. Autor Szkiców o polityce polskiej przyjmował zatem, iż komunistyczne państwo polskie (PRL) jest czymś realnym, podobnie jak międzynarodowy ład w Europie i w skali globalnej, a także ogólna sytuacja cywilizacyjna.

Sytuacja cywilizacyjna, która determinowała podstawową sytuację polityczną przed 1989 rokiem, miała charakter dychotomiczny: sferę wolnej gospodarki oraz sferę gospodarki scentralizowanej, z powiększającą się szarą strefą opartą na mechanizmach korupcyjnych. Druga z tych sfer, mimo prób wprowadzania reform ekonomicznych, coraz bardziej pogrążała się w nędzy i marazmie, ponieważ wydatki na zbrojenia pochłaniały lwią część dochodu narodowego Związku Sowieckiego i krajów odeń zależnych, zwłaszcza w okresie prezydentury R. Reagana. Polityczny podział świata na dwie sfery wpływów i rywalizacji dwóch imperiów mógł się utrzymywać dopóki gospodarka komunistyczna zdolna była wytrzymać wyścig technologiczny z gospodarką rynkową. Załamanie gospodarki sowieckiej zaowocowało polityką głasnosti (jawności) M. Gorbaczowa, ta zaś naruszyła moralny fundament komunizmu. Mimo to upadek tego systemu był zaskakujący dla wszystkich, nawet dla sprawujących władzę w krajach komunistycznych, mimo, iż czynili przygotowania do nowej sytuacji politycznej, starając się spowolniać proces rozpadu państwa i gromadząc odpowiednie zasoby finansowe oraz tworząc instytucje zapewniające im kontrolę nad ważnymi ogniwami gospodarki w warunkach ewentualnej utraty władzy politycznej.

Z perspektywy końca lat 70. a później 80. Dzielski w załamaniu cywilizacyjnym, które przenosiło się na dziedzinę polityki, dostrzegał niebezpieczeństwo wybuchu konfliktu zbrojnego w rezultacie nieracjonalnych i niebezpiecznych posunięć politycznych dokonywanych przez Moskwę w obliczu rozpadu systemu komunistycznego. Należało zatem zwrócić uwagę na problemy cywilizacyjne. Polityka, gospodarka i jej cywilizacyjne podstawy tworzyły układ złożonych zależności. Z punktu widzenia polityki międzynarodowej i polskich interesów najistotniejsze stawało się rozszerzanie cywilizacji zachodniej, łacińskiej na Wschód[1]. Rosja Sowiecka jako byt polityczny miała przetrwać ze względu na równowagę międzynarodową, lecz należało wspomóc ją i umożliwić zmiany istotne z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego poprzez rozszerzenie sfery wolnego rynku, wolności indywidualnej i rządów prawa. Rosja miała ewoluować w stronę systemu autorytarnego, lecz opartego na wolnym rynku. Tego rodzaju zmiany w Rosji uznawał Dzielski za szczególnie istotne dla państw Europy Środkowowschodniej, w szczególności dla Polski, niezależnie od ich wagi w skali globalnej. Zmiany cywilizacyjne mogły się urzeczywistnić tylko w warunkach wolności i odpowiedzialności jednostkowej, która w sferze praktycznej prowadziła do rozszerzania sfery wolności gospodarowania. Te wolności miały zasadnicze znaczenie dla rozwoju cywilizacyjnego Zachodu. Jednak nie byłby on możliwy, gdyby nie silne państwo stojące na straży prawa i porządku politycznego.

Czy demokracja była jednym z koniecznych warunków rozwoju cywilizacyjnego? Czy należało dążyć przede wszystkim do ustanowienia demokratycznego ustroju, czy też lepiej było potraktować go jako zespół procedur możliwych do realizowania w warunkach stabilnego systemu gospodarczego i utrwalonego porządku politycznego? Nawiązując do Hayeka, Dzielski odnosił się z rezerwą do demokracji postrzeganej jako niemal idealny ustrój. Wynikało to z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, krytyczna wobec demokracji część tradycji filozofii politycznej, zarówno konserwatywna, jak i liberalna, w przekonywający sposób uogólniała doświadczenie pokoleń, zwłaszcza żyjących w XIX i XX wieku. Krytyka wskazywała nieodłączne i nieusuwalne wady demokracji jako takiej: przede wszystkim zagrożenie dla wolności indywidualnej ze strony większości i jego dalekosiężne skutki. Po drugie, skoro społeczeństwa zachodnie w warunkach trudności gospodarczych i rozchwiania ładu społecznego przeżywały głęboki kryzys demokracji przed 1939 rokiem, należało na tej podstawie wnioskować, iż demokracja nie daje gwarancji utrzymania równowagi systemu politycznego i gospodarczego, a więc ma wtórne znaczenie wobec czynników podstawowych. Dzielski odnosząc się do warunków panujących w schyłkowym komunizmie w Polsce i w całym obozie socjalistycznym, dostrzegał niebezpieczeństwo jakie niesie ze sobą demokratyzacja systemu, której domagała się większość środowisk opozycyjnych. Przemiana systemu komunistycznego w demokratyczny, nawet gdyby została wsparta przez ośrodki władzy Rosji Sowieckiej i innych krajów komunistycznych, nie mogła przynieść korzystnych rezultatów, ponieważ procedury demokratyczne były traktowane przez bezkompromisową i pryncypialną opozycję jako panaceum na wszelkie problemy komunizmu: od braku praworządności po kryzys gospodarczy. Oczywiście, najistotniejszą przeszkodą dla powstania demokracji było stanowcze jej odrzucenie przez władze komunistyczne, które miały świadomość, iż większość społeczeństwa opowiedziałaby się przeciwko nim. Zasadnicza strategia polityczna według Dzielskiego miała polegać na powstrzymywaniu dążenia do demokratycznych reform, które musiały niechybnie prowadzić do starcia z władzą dysponującą siłą militarną, do – jak ją określał – „twardej konfrontacji”. Zamiast tego w artykule Budowa historycznego kompromisu autor wskazywał na konieczność zawarcia kompromisu z władzą i przejścia do „konfrontacji miękkiej”, wolnej od demokratycznego zaślepienia i realistycznie uwzględniającej egzystencjalne interesy komunistów[2]. Strategia Dzielskiego opierała się na założeniu, iż ideologiczne podstawy komunizmu rozpadły się. W tej sytuacji proponował on komunistom: „pozostańcie przy władzy, zachowajcie autorytarny ustrój, ale zrezygnujcie z komunizmu”. Był przy tym przekonany, iż chrześcijańska postawa wybaczania i pojednania służy za podstawę kompromisu z komunistami. Walka miała się toczyć nie z ludźmi-komunistami, lecz z komunizmem jako ideologią i jej społecznymi skutkami. Istotą tej walki było przywrócenie wolności gospodarczej, która stwarzała pole konkurencji ekonomicznej. Autorytaryzm miał polegać na porzuceniu kontroli całości życia społecznego na rzecz oddzielenia sfery wolności gospodarczej od sfery politycznej. Szło zatem o rewolucję liberalną i ochronę ładu społecznego oraz gospodarczego za pomocą prawa i silnej władzy. Dzięki temu miał się zrealizować scenariusz ewolucyjnych zmian cywilizacyjnych, przekształcających społeczeństwa komunistyczne w liberalno-autory-tarne. Po zbudowaniu stabilnych instytucji gospodarczych i państwowych oraz ciał pośredniczących wprowadzenie demokratycznych procedur nie groziłoby zachwianiem równowagi systemowej. Demokracja w oczach Dzielskiego nie tylko była czynnikiem destabilizującym ład polityczny z samej swej natury, a więc w warunkach słabnącego imperium komunistycznego niebezpiecznym dla społeczeństw żyjących pod jego panowaniem, lecz zasadniczo – zgodnie z tym, co głosił Hayek – miała działanie antycywilizacyjne. Zasada Hayeka (zapożyczona od H. Zieglera) głosząca, iż przeciwieństwem totalitaryzmu jest liberalizm, a demokracji – autorytaryzm, to podstawa koncepcji politycznej strategii miękkiej konfrontacji[3]. Nie bez powodu Dzielski, podobnie jak autor The Constitution of Liberty, podziwiał dokonania gen. Pinocheta w Chile. Były one widomym świadectwem, iż autorytaryzm można pogodzić z polityką liberalną, która niesie ze sobą rozwój gospodarczy i cywilizacyjny, by po pewnym czasie ewoluować w stronę demokracji parlamentarnej. Dzielski dostrzegał znaczące zmiany w reżimie PRL oraz w myśleniu politycznym polskich komunistów (podobne symptomy zauważał w Związku Sowieckim), polegające na systematycznym obumieraniu jego totalitarnych znamion[4]. Wśród przywódców partii i państwa narastała świadomość, iż tylko zmiany w kierunku gospodarki rynkowej, odrzucenie ideologicznych dogmatów i realistyczne określenie racji stanu, zdołają uratować pozycję Rosji Sowieckiej jako supermocarstwa, a Polsce mogą dać szanse na rozwój bardziej odpowiadający aspiracjom narodu. Warunkiem ugruntowania się tych przekonań było wyeliminowanie zagrożenia ze strony radykalnej opozycji demokratycznej.

“Solidarność” jako ruch społeczny i związek zawodowy, w którym obecne były najróżniejsze idee, programy polityczne i gospodarcze, od socjalistycznych, poprzez narodowe, konserwatywne do liberalnych, miał strukturę regionalną i obowiązywały w nim zasady demokracji, czasem doprowadzone do absurdu, gdyż uniemożliwiające podejmowanie decyzji. Wciąż pojawiały się napięcia wśród przywódców i między nimi a strukturami niższego szczebla: próby pogodzenia silnego przywództwa z demokratycznymi procedurami nie przynosiły jednoznacznych rezultatów. Z pewnością jednak powszechnie dostrzegano, jak wielkie znaczenie dla trudnej sytuacji wewnętrznej Polski miała osobowość Lecha Wałęsy, który cechował się wielkim wyczuciem politycznym i zdecydowanie antydemokratycznym nastawieniem, wynikającym z poczucia misji i świadomości, iż ma do czynienia z przeciwnikiem, który nie musiał się odwoływać do demokratycznego poparcia parlamentu czy opinii publicznej, lecz co najwyżej do „demokratycznego centralizmu” obowiązującego w partii komunistycznej. Dzielski zaakceptował „Solidarność” po pierwsze dlatego, iż był to ruch polityczny świadomie unikający twardej konfrontacji z reżimem, po drugie dlatego, iż dawał on nadzieję na zawarcie z komunistami kompromisu poszerzającego sferę wolności i przybliżającego Polskę do niepodległości, wreszcie także dlatego, iż miał nadzieję przekonać do swych wolnorynkowych idei rzesze członków „Solidarności” – pracowników państwowych przedsiębiorstw (idea spółek robotniczych w kombinacie hutniczym im. Lenina w Krakowie-Nowej Hucie) i tym samym zapoczątkować proces zmian cywilizacyjnych przygotowujących Polskę do samodzielnego bytu gospodarczego i politycznego. Pragnął przy tym uchronić „Solidarność” od demokratycznych obsesji. Zmiana, jaka nastąpiła w 1989 roku w wyniku umów Okrągłego Stołu i wyborów z 4 czerwca, była zaskoczeniem dla wszystkich, także dla Dzielskiego. W rzeczywistości nie mieliśmy Polski „ni z tego, ni z owego na pierwszego”, choć nikt nie przewidywał, iż stanie się to w osiem lat po wprowadzeniu stanu wojennego. Proces zmian był długi, lecz przygotował podglebie dla szybkiego, choć nierewolucyjnego przejścia od rozpadającego się reżimu PRL do wolnego rynku i demokracji.

Zmiany, które doprowadziły Polskę do niepodległości, nie zależały tylko od czynników politycznych, gospodarczych i korzystnej sytuacji międzynarodowej. Dzielski poświęcił wiele miejsca analizie duchowości człowieka w ogóle i Polaków w okresie powojennym, był bowiem przekonany, iż dzieje, rzeczywistość społeczna i państwowa w swych najgłębszych warstwach wspierają się na fundamencie moralnym i religijnym. Postulat miękkiej konfrontacji wynikał nie tylko z realistycznej kalkulacji szans ruchu antykomunistycznego, lecz miał swoje źródło w polskiej religijności, tradycyjnym katolicyzmie, który uległ swoistej „protestantyzacji”, czyli rozpowszechnieniu się dążenia ku dobru i wyzbycia się nienawiści. Walka z systemem, a nie z ludźmi, stawała się działaniem ugruntowanym w ludzkiej duchowości, dzięki niej możliwe było wyrzeczenie się przemocy. Program Dzielskiego miał realistyczny charakter, gdyż – w jego mniemaniu – odpowiadał stanowi ducha szerokich rzesz społecznych. Chrześcijaństwo, w polskich warunkach katolicyzm, było nakierowane na dobro i prawdę, tworząc podstawę wolności metafizycznej (egzystencjalnej – wolności dokonywania wyboru między możliwościami, przed wszystkim między dobrem a złem) i wspierając wolność od przymusu ze strony innych. Ponieważ postawa taka była także udziałem ludzi niewierzących, można było uznać, iż wymiar moralny i duchowy stanowił istotę przemian społecznych i politycznych w okresie komunizmu w Polsce, zwłaszcza w ostatnim ćwierćwieczu XX w. Religijność wyrażająca się w czynach (“po owocach poznacie ich”) była źródłem ludzkiej aktywności w dziedzinie publicznej. Dlatego też Dzielski mógł wystąpić w 1982 roku z programem chrześcijańskiego radykalizmu i chrześcijańskiej rewolucji ducha (która miała objąć oprócz Polski, inne kraje regionu, w tym Litwę i Ukrainę, co wydawało się czystą mrzonką, jako że państwa te należały jeszcze do Rosji Sowieckiej), przeciwstawiając je radykalizmowi rewolucyjnemu, czyli postawie konfrontacyjnej, polegającej na dążeniu do demokracji i zasadniczych zmian ustrojowych[5].

Pod koniec 1988 roku i w roku następnym Mirosław Dzielski obserwował zmiany zachodzące w Polsce z dystansu, jaki stwarza oddalenie od kraju (przebywał wówczas w USA) i ciężka choroba, której nieuleczalności był świadom (zmarł 15 października 1989 roku). Zapewne zdumiał go sposób obalenia komunizmu w wyniku częściowo demokratycznych wyborów, z drugiej jednak strony łagodny sposób przejścia od jednego do drugiego systemu musiał znaleźć uznanie w jego oczach. W wywiadzie dla Radia Wolna Europa udzielonym w maju 1989 r. po rozmowach Okrągłego Stołu, ustosunkowując się do propozycji amerykańskiej pomocy dla Polski, przedstawionych przez prezydenta Busha, Dzielski kładł nacisk na konieczność prywatyzacji i deregulacji polskiej gospodarki jako warunków jej uzdrowienia, trafnie przewidywał problemy związane z prywatyzacją przemysłu ciężkiego, łudził się co do rzekomo rynkowych postaw rolników-prywatnych właścicieli gospodarstw, obawiał się sojuszu w kwestiach gospodarczych między lewicowym (postkomunistycznym) rządem a socjaldemokratyczną „Solidar-nością”, martwił się logiką przemian „najpierw demokratyzacja, a później przemiany gospodarcze”, która przy dominujących postawach proetatystycznych groziła utrwaleniem etatystycznej, nieefektywnej gospodarki za pomocą demokratycznych decyzji[6].

Przestrzegał ponownie przed traktowaniem demokracji jako panaceum na wszelkie problemy. Równocześnie jako realista doceniał fakt zmiany systemu politycznego. Reformy Balcerowicza wykazały, iż możliwe jest – niejako przez zaskoczenie – dokonanie nagłej zmiany w gospodarce i przejście do gospodarki rynkowej urealniającej wartość pieniądza, a więc zrealizowanie zasadniczego planu liberałów, przy aprobacie częściowo demokratycznie wybranego Sejmu. Jednakże, jak przewidywał Dzielski, prywatyzacja różnych gałęzi przemysłu przebiegała z oporami, a postawy etatystyczne i roszczeniowe dają znać o sobie co pewien czas po dzień dzisiejszy, rynek bowiem ujawnił „prawdę o polskiej gospodarce”. Procedura demokratyczna nie ułatwia tego procesu, a czasem go wręcz blokuje.

Krytyka demokracji i podkreślanie rangi zmian gospodarczych to istotne elementy myśli Dzielskiego, które mają zastosowanie do sytuacji powstałej po komunizmie czy to w Polsce, czy na świecie. Jego analiza sytuacji międzynarodowej mimo, iż odnosi się do stanu sprzed 1989 roku, zawiera wiele elementów aktualnych. Przede wszystkim Rosja, jaka wyłoniła się po upadku ZSRS, nie uległa wewnętrznej destrukcji, która mogłaby doprowadzić do implozji niebezpiecznej dla całego świata. Przez pewien czas łudzono się, iż proces rozpadu sprowadzi Rosję do rangi państwa o średniej wadze międzynarodowej. Dzielski kładł nacisk na to, co stanowiło stały czynnik w polityce polskiej i wyznaczało jej priorytety: położenie Polski między Rosją i Niemcami. Według niego w rodzącym się porządku europejskim szczególne znaczenie miałyby stosunki polsko-radzieckie, z oczywistą korzyścią dla pokoju w Europie i dla nas, albo zostałby on zdominowany przez związki niemiecko-sowieckie, a wówczas rola zjednoczonych Niemiec musiałaby wzrosnąć, osłabiając pozycję ZSRS, przyczyniając się w ten sposób do utrwalenia podziału politycznego i cywilizacyjnego, do zapaści cywilizacyjnej i gospodarczej na wschód od Odry i do uniemożliwienia budowy zrównoważonego układu. Dzielski był przekonany, że zarówno w ZSRS, jak i w Polsce przemiany cywilizacyjne i polityczne będą powolne, lecz ich kierunek uważał za zasadniczo przesądzony. Polska ograniczając swe dążenia niepodległościowe winna była skupić się na przemianach rynkowych, na odbudowie społeczeństwa obywatelskiego i na przywróceniu rządów prawa. Powinna była sprzyjać samodzielnemu rozwojowi tych tendencji w ZSRS i w regionie, a także starać się o ich przeszczepianie na tamten grunt. Interes ludzi władzy i interes narodowy Polski i ZSRS, według Dzielskiego, były w drugiej połowie lat 80. zbieżne. To czyniło realnym przeprowadzenie odpowiednich zmian[7]. Z dzisiejszego punktu widzenia, mimo udziału Polski w NATO i niezbyt odległego członkostwa w Unii Europejskiej, stosunki z Niemcami i Rosją są dla nas niezwykle ważne, tak jak to było w ciągu ostatnich dwóch stuleci. Ułożenie stosunków z Rosją jest teraz nawet łatwiejsze, niż wówczas, gdy Polska była jej wasalem. Przede wszystkim jest ono dla nas korzystne, gdyż z racji roli państwa granicznego Unii Europejskiej, jaką będziemy pełnić w bliskiej przyszłości, możemy wiele skorzystać jako kraj, przez który będą transportowane surowce i produkty eksportowane z Rosji i przywożone do niej, a także jako kraj eksportujący do Rosji swoje wyroby. Kontakty handlowe i kulturalne z Rosją, rozwijającą się pod względem cywilizacyjnym, i wspierające ten rozwój są potrzebne nam, Unii Europejskiej i Stanom Zjednoczonym. Wprawdzie nie bezpośrednio od Rosji zależeć będzie nasza niepodległość, lecz z pewnością dobre stosunki z Rosją, pozbawione niepotrzebnych napięć, będą jej sprzyjać. Niewątpliwie Dzielski podejmując problem stosunków Polski z Rosją i jeszcze wówczas podzielonymi Niemcami, miał na uwadze możliwość powtórzenia się niekorzystnego dla Polski układu między Rosją a Niemcami, jaki zawarły one w Rapallo w 1922 r. Wprawdzie dziś te obawy wydają się nieuzasadnione, lecz z natury dynamiczna sytuacja międzynarodowa zmusza nasz kraj do czujności i zarazem do aktywności na rzecz narodowego interesu. W tym sensie refleksje Dzielskiego odnoszą się zarówno do chwili obecnej, jak i do przyszłości. Przewidywania Dzielskiego dotyczące ewolucji sytuacji w Rosji i w innych krajach komunistycznych nie obejmowały wprawdzie upadku komunizmu, lecz raczej jego powolny rozkład i ewolucję ku nowemu ustrojowi. Miał on jednak całkowitą słuszność, ugruntowaną dzięki znajomości prac polskich historyków na temat dziejów Polski i Rosji, iż przemiany w Rosji nie będą miały demokratycznego charakteru, lecz raczej autorytarny[8]. I rzeczywiście, tylko z pozoru Rosja jest krajem demokratycznym. Wprawdzie istnieją demokratyczne procedury zmiany władzy politycznej, lecz zarazem prerogatywy prezydenta są bardzo szerokie. Zarówno Jelcyn, jak i Putin to politycy autorytarni, i wiele wskazuje na to, iż w Rosji kształtuje się na naszych oczach ustrój ograniczonej demokracji. Wprawdzie poprawność polityczna nakazuje wychwalanie rosyjskiej demokracji, lecz w rzeczywistości wszyscy są przekonani, że demokracja w Rosji to sprawa dalekiej przyszłości, a po cichu przyznają, że dla Europy i świata jest to korzystniejsze. Jest wysoce prawdopodobne, iż stabilizacja sytuacji w Rosji zostanie skuteczniej osiągnięta dzięki silnej władzy centralnej i wolnego rynku, niż w wyniku rozszerzania demokracji na wszelkie możliwe obszary życia. Dzielski mógłby powiedzieć, iż Polsce potrzebny jest partner trudny, lecz przewidywalny, a nie słaby i zanarchizowany.

Ostatnie jedenaście lat można uznać za proces dźwigania polskiej gospodarki i powolnego, lecz systematycznego zwrotu cywilizacyjnego, który dokonuje się także w Rosji i Chinach. Dzielski w mniejszym stopniu był zainteresowany zmianami społecznymi, jakie towarzyszyły gospodarce rynkowej, czyli tak zwanym liberalizmem kulturowym. Wydaje się jednak, iż jego koncepcja wolności jednostkowej zakorzenionej w trwałym systemie wartości, mających swe oparcie w religii, nie traci na aktualności. Po pierwsze, wskazuje ona na wagę wartości duchowych dla kształtowania wolnych osób. Po drugie, traktuje owe wartości jako czynniki neutralizujące negatywne skutki liberalizmu kulturowego. To, w jakiej mierze polskie społeczeństwo ulega wpływowi liberalizmu kulturowego, nie jest jasne. Nie wiemy bowiem, czy mamy do czynienia z symptomami trwałych zmian, czy też mają one charakter okresowy, nie wiemy też, czy nie są wyrazem pewnej mody i chęci naśladowania. Religijność Polaków nie ulega dramatycznym zmianom, więc może pozostawać fundamentem moralności.

Zmiany w sferze obyczajowej, anomia społeczna i rosnąca przestępczość są wyrazem dwóch tendencji: liberalizacji obyczaju na skutek osłabienia kontroli społecznej i demokratyzacji różnych sfer życia (rozpowszechniania się procedur demokratycznych i postaw egalitarnych). Dzielski, będąc zwolennikiem wolnego rynku, opartego na trwałym obyczaju w różnych obszarach życia i prawie oraz silnej władzy, zapewne skłaniałby się ku takim rozwiązaniom, które wzmacniałyby władzę i jej prerogatywy, a ograniczałyby demokrację do procedur jej zmiany. W tym sensie zbliżałby się on do konserwatywnych liberałów, których często zalicza się do prawicy, mimo, iż trudno o bardziej zróżnicowaną orientację polityczną we współczesnej Polsce.

W moim przekonaniu z zasad, na których oparta jest myśl Dzielskiego i z jego analiz stanu ducha Polaków, sytuacji cywilizacyjnej, gospodarczej i politycznej Polski i jej bliskich sąsiadów można wyprowadzić nie tylko niektóre trafne prognozy, lecz przede wszystkim właściwą charakterystykę problemów, z jakimi boryka się Polska. Myśl polityczna zasługuje dlatego na uwagę, ponieważ mimo uwarunkowań historycznych, w jakich się kształtuje, wyraża treści wykraczające poza wąski horyzont czasowy. Powstała w przeszłości, służy rozumieniu teraźniejszości. Zwracamy się ku niej, pragnąc zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość.

 

Tekst ukazał się w książce Miłowita Kunińskiego "O cnotach, demokracji i liberalizmie rozumnym" (OMP), pierwodruk: [w:] Mirosław Dzielski, Bóg, wolność, własność, Kraków: Ośrodek Myśli Politycznej, Centrum im. Adama Smitha, Księgarnia Akademicka, 2001, ss. VII-XXI.



[1] Cywilizacja łacińska w rozumieniu F. Konecznego, jest oparta na wierze w Boga, będącego źródłem moralności prywatnej i publicznej, na rozdziale prawa prywatnego od publicznego, podstawowym znaczeniu rodziny nuklearnej, a nie rodu, rozdziale Kościoła od państwa, rozróżnieniu pojęcia społeczeństwa obywatelskiego i państwa, na traktowaniu wojny jako konieczności i na nauce.

[2] Por. szkic Budowa historycznego kompromisu, [w:] M. Dzielski, Odrodzenie ducha – budowa wolności. Pisma zebrane, Kraków 1995.

[3] Por. wypowiedź Hayeka: „Różnica między obu ideałami ujawnia się najwyraźniej, gdy określamy ich przeciwieństwa: dla demokracji jest nim rząd autorytarny, dla liberalizmu – totalitaryzm”. (F. A. Hayek, The Constitution of Liberty, Chicago 1960 (Phoenix Edtion 1978), s. 103, [za:] R. Cristi, „Hayek on Liberalism and Democracy”, [w:] Democracy in Central Europe 1989-99, ed. by J. Miklaszewska, Kraków 1999, s. 175).

[4] Por. Budowa historycznego kompromisu i Szkice o polityce polskiej [w:] M. Dzielski, Odrodzenie ducha – budowa wolności. Pisma zebrane, dz. cyt., Kraków 1995.

[5] Por. szkic Odrodzenie ducha – budowa wolności, dz. cyt., Kraków 1995. Dzielski wymieniając Litwę i Ukrainę łączył ze sobą myślenie w kategoriach przemian duchowych i moralnych z koncepcjami strategicznymi, zgodnymi z interesem Polski i Europy.

[6] Por. Nie wystarczy mieć rację, Demokracja nie jest czarodziejskążdżką, [w:] Odrodzenie ducha – budowa wolności. dz. cyt.

[7] Por. Szkice o polityce polskiej, [w:] Odrodzenie ducha – budowa wolności, dz. cyt..

[8] Tamże.

 

 


Projekt zrealizowany przy udziale finansowym Miasta Krakowa


OMP poleca