Krakowskie tradycje intelektualne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Studia z historii Krakowa ks. Józef Marecki, Filip Musiał, "Krakowska Opoka – kardynał Adam Stefan Sapieha"

ks. Józef Marecki, Filip Musiał, "Krakowska Opoka – kardynał Adam Stefan Sapieha"

W rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, w listopadzie 1919 roku krakowski biskup Adam Stefan Sapieha mówił do wiernych: chwila obecna dana [jest] nam przez Boga po to, aby w niej budować gmach Ojczyzny naszej. Zmarnować nam tej chwili nie wolno, jesteśmy za nią przed Bogiem odpowiedzialni. Wyrzec się nam trzeba siebie, a ofiarą z osobistych interesów kłaść podwaliny pod państwowość polską. Późniejszy kardynał nie przeczuwał wtedy, że za dwadzieścia lat przyjdzie mu bronić gmachu Ojczyzny przed III Rzeszą i Sowietami, a za ćwierć wieku przed komunistami obejmującymi władzę w Polsce z woli Stalina.

 

Komuniści, przejmujący władzę na terenach zajmowanych przez Armię Czerwoną, byli zbyt słabi, by jednocześnie niszczyć wszystkie elementy niepodległej Polskiej państwowości, struktury kościelnej i wspólnoty społecznej. Dlatego, tak w Polsce, jak i w innych krajach późniejszego bloku wschodniego, zdecydowali się na taktykę stopniowego likwidowania niezależności podbijanych państw i społeczeństw. Za największe zagrożenie dla instalowanej, słabej i nie cieszącej się poparciem społecznym władzy komunistycznej w Polsce, uznano legalne struktury Polskiego Państwa Podziemnego oraz, w przeważającej części wywodzące się z niego, niepodległościowe oddziały zbrojne. Przyjęcie takiej optyki spowodowało, że komuniści początkowo na dalszy plan odsunęli walkę z religią. Mimo to, od samego początku, przy użyciu sił własnych i wydatnym wsparciu sowieckich patronów zbierali informacje o duchownych, którzy mieli stać się głównym celem ataku dopiero po ostatecznym stłumieniu zbrojnego i politycznego oporu.

 

Wielki Jałmużnik

Bezpieka rozpoczęła gromadzenie informacji o miejscach kultu, szczególnie silnych ośrodkach katolickich, wyróżniających się kapłanach. Na tak konstruowanej mapie coraz wyraźniej zaznaczał się Kraków. Miasto i region od samego początku były niezwykle nieprzychylne uzurpatorskiej władzy. W maju 1946 roku szef – oskarżającej w sprawach politycznych – Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie, Oskar Karliner[1] podsumowywał tę sytuację: województwo krakowskie określiłbym jako jedno z konserwatywniejszych środowisk w kraju. Składają się na to czynniki różne, a w szczególności konserwatywny charakter centrum wojewódzkiego Krakowa, z zakorzenionymi tradycjami austriackiego bogoojczyźniaństwa, silnymi wpływami kleru, a wreszcie konserwatyzmem wyższych uczelni, gdzie w skład senatów wchodzą indywidualności profesorskie o wyraźnie reakcyjnych poglądach […] tradycja Wierzchosławic, kolebki Polskiego Stronnictwa Ludowego, wpływa na nastroje chłopskie, zwłaszcza we wschodniej i północnej części województwa w kierunku sprzyjania mas chłopskich nastrojom opozycyjnym w stosunku do obecnej polskiej rzeczywistości[2].

Szczególny niepokój budził u komunistów arcybiskup, a od 1946 roku kardynał, Adam Stefan Sapieha – cieszący się w polskim Kościele niezwykłym szacunkiem. Wobec nieobecności w kraju prymasa kard. Augusta Hlonda[3], w latach II wojny światowej kard. Sapieha był faktycznym przywódcą Kościoła w okupowanej Polsce. Pozycja sędziwego metropolity w Episkopacie Polski była dla komunistów równie groźna, jak jego popularność wśród wiernych.

Rządy nad krakowską diecezją kard. Sapieha objął jeszcze w okresie zaborów w 1911 roku. W czasach monarchii austro-węgierskiej diecezja krakowska była mało znacząca i terytorialnie niewielka. W wolnej Polsce, po podpisaniu konkordatu z 1925 roku i zmianach administracyjnych w Kościele, podniesiona została do rangi metropolii, otrzymując jako sufraganie biskupstwa tarnowskie, częstochowskie i katowickie. Przez kilkadziesiąt lat rządów nad diecezją kard. Sapieha dał się poznać wiernym jako niestrudzony opiekun potrzebujących, dla którego działalność charytatywna i pomoc najuboższym stanowiły jeden z filarów kapłańskiej posługi. W Krakowie znane były historie, z jego wcześniejszego kapłańskiego życia, jak choćby z Jazłowca, którego nie opuścił w czasie epidemii cholery, ale pozostał ze swymi parafinami organizując akcję pomocy. Pamiętano utworzony przez niego w czasie I wojny światowej Krakowski Biskupi Komitet dla Dotkniętych Klęską Wojny – nazywany, ze względu na arystokratyczne pochodzenie ówczesnego biskupa, Książęco-Biskupim Komitetem. Nie zapomniano wsparcia jakiego udzielał „Caritasowi”, zapomóg przeznaczanych dla najbiedniejszych… Ze względu na te działania nadano mu przydomek „Wielki Jałmużnik”.

Książę Niezłomny

Wydaje się jednak, że dla komunistów, bardziej niepokojące było to, że krakowianie swego metropolitę nazywali także „Księciem Niezłomnym”. Ta nieugiętość sędziwego kardynała komplikowała antykościelne działania partii i będącej jej narzędziem bezpieki.

Silny charakter krakowskiego metropolity dawał o sobie znać wielokrotnie. W krakowskich domach powtarzano prawdziwe i zmyślone historie mające świadczyć o nieugiętości i zdecydowaniu ks. Sapiehy. Szerokim echem odbiło się odrzucenie przez abp. Sapiehę, w dniu urodzin Hitlera, zaproszenia do generalnego gubernatora Hansa Franka[4]. Do apokryficznych historii zaliczyć należy z kolei tę, mówiącą o przyjęciu Hansa Franka w pałacu biskupim chlebem i wodą (według innej wersji chlebem i marmoladą z brukwi), co arcybiskup miał poprzeć stwierdzeniem, że częstuje generalnego gubernatora tym, co dzięki władzy III Rzeszy gości najczęściej na polskich stołach. Opowieść ta, podnosząca w czasie okupacji na duchu, oddawała przekonanie wiernych, że metropolita w ich obronie nie cofnie się przed niczym i nie ulęknie się nikogo. To, że Hans Frank nigdy nie przekroczył progu krakowskiego pałacu biskupiego, nie miało dla powtarzających tę historię większego znaczenia.

Komuniści wiedzieli, że zapanowanie nad krakowskim, a w znacznej mierze także nad polskim, Kościołem nie będzie możliwe bez pokonania lub skompromitowania Sapiehy. Bardzo szybko przekonali się także, iż duchowni krakowskiej diecezji, wychowankowie metropolity, czując jego wsparcie niezwykle zdecydowanie piętnowali kolejne decyzje władz komunistycznych uderzające w katolików. Głośno protestowali przeciwko łamaniu wolności wyznania, a po powstaniu tzw. ruchu księży patriotów – sterowanego przez komunistów środowiska duchownych lojalnych wobec władzy – w większości zdecydowanie odcięli się od współbraci w kapłaństwie angażujących się w tę formę afirmacji totalitarnego reżimu.

Przeciw dyktaturze

Od pierwszych dni po wkroczeniu Armii Czerwonej abp. Sapieha zajmował wobec instalowanego przez Sowietów w Polsce reżimu dystans. W lipcu 1945 roku w liście pasterskim skierowanym do wiernych pisał m.in.: złym jest, gdy przesadzamy, zmyślamy wypadki czy sądy o innych, gdy używamy słów, podsuwając pod ich brzmienie znaczenie niezgodne z prawdą. A ileż to przykładów tego moglibyśmy przytoczyć w dzisiejszych pismach czy wygłoszonych przemowach. Nie dziw więc, że niedowierzanie jest dziś tak powszechne, że rodzą się plotki często bardzo szkodliwe. Ileż to jednak prostodusznych łapie się na te sidła. Tak powszechne zakłamanie jest groźną chorobą naszych czasów i prowadzi do skrzywienia życia społecznego[5]. Świadom zagrożeń, przestrzegał nie tylko wiernych, ale także kapłanów. Uczulał ich, by nie poddawali się manipulacji przez współbraci, którzy – z różnych względów – wspomagali komunistyczną dyktaturę.

Abp. Sapieha nie wahał się także ostro wypowiadać swych sądów w stosunku do prymasa kard. Hlonda. W czasie spotkania hierarchów w Krakowie w listopadzie 1947 roku na nalegania prymasa, by duchowni diecezji krakowskiej ograniczyli w swych wypowiedziach wątki antykomunistyczne, miał odpowiedzieć: że nie będzie udawał innego niż jest nastawiony wewnętrznie, walki nie chce, ale na żadne uległości nie pójdzie, nie ustąpiłem Niemcom, tym bardziej nie ustąpię teraz […][6]. Postawę taką prezentował także wobec podległych sobie duchownych. Jak relacjonował informator „Żagielowski”[7] – jeden ze współpracowników bezpieki – w czasie zebrania księży proboszczów, rektorów i administratorów parafii krakowskich: pierwszy zabrał głos sam ks. kardynał Sapieha. Ku zdziwieniu wszystkich zebranych zaraz na początku wpadł w ogromny gniew, począł karcić wszystkich proboszczów, że nie pracują, że są tchórze, nie mają nic odwagi, że będzie ich usuwał z probostw, a będzie dawał młodszych księży […], że chcą się dopasować do dzisiejszych stosunków […][8].

Dla komunistycznych władz, taka postawa, wspierająca kapłanów broniących swych wiernych przed reżimem i mobilizująca niezdecydowanych do przeciwstawiania się opresywności państwa była niezwykle niewygodna. Szczególnie dotkliwa była jednak aktywność kard. Sapiehy w podejmowaniu interpelacji skierowanych do najwyższych władz. Krakowski metropolita był bowiem inicjatorem i współautorem wielu spośród pism, listów, memoriałów wysyłanych przez Episkopat Polski do Bolesława Bieruta.

W obronie jedności

Jednocześnie metropolita obserwował rozwój sytuacji w bloku wschodnim. Miał świadomość tego, że dla komunistów jest postacią szczególnie niewygodną. Wydaje się, że poczucie to wzrosło po śmierci kard. Hlonda, po którym prymasem Polski został – liczący 47 lat (najmłodszy wówczas w polskim episkopacie) biskup lubelski – Stefan Wyszyński[9]. Przyszły „Prymas Tysiąclecia” dopiero miał udowodnić, że jest jednym z najwybitniejszych hierarchów Kościoła katolickiego XX wieku. Uznający niekwestionowany prymat abp. Wyszyńskiego, krakowski kardynał, choć już sędziwy i schorowany, służył mu radą i pomocą. Jednocześnie wydaje się, że uznawał, iż jego rola jako jedynego w Polsce kardynała, a zarazem jednego z najstarszych hierarchów w episkopacie, ponownie – i wbrew jego woli – wzrosła.

Dostrzegał działania komunistów w skali europejskiej, szczególnie dotkliwie przeżył skazanie na dożywotnie więzienie prymasa Węgier kard. Józsefa Mindszenty’ego[10]. Widząc nasilające się represje uznawał, że istnieje realne zagrożenie jego aresztowania. W związku z tym w marcu 1950 roku sporządził oświadczenie: w razie gdybym był aresztowany stanowczo niniejszym ogłaszam, że wszelkie moje tam złożone wypowiedzi, prośby i przyznania się są nieprawdziwe. Nawet, gdy one byłyby wygłaszane wobec świadków, podpisane, nie są one wolne i nie przyjmuję [ich] za swoje[11]. Napisanie oświadczenia było prawdopodobnie reakcją na pierwsze w Polsce „ludowej” aresztowanie biskupa. W lutym 1950 roku nałożono bowiem areszt domowy na bp. Kazimierza Kowalskiego[12] – ordynariusza diecezji chełmińskiej, któremu zarzucono łamanie komunistycznego dekretu „O ochronie wolności sumienia i wyznania”.

Wydarzenia te nie wpłynęły jednak na postawę kard. Sapiehy. Nadal zdecydowanie przeciwstawiał się działaniom komunistycznych władz. Podejmował szczególnie aktywne działania w kierunku utrzymania jedności Kościoła – sprzeciwiając się działaniu ruchu księży patriotów. Na początku 1951 roku wydał komunikat skierowany do duchownych wspierających komunistyczną dyktaturę. Pisał w nim między innymi: komisje Księży przy ZBoWiD[13] wbrew celom i zadaniom tej organizacji, występują w działalności swojej niejednokrotnie ku zgorszeniu wiernych, przeciwko Kościołowi, podkopując jedność i karność kościelną, siejąc niezgodę między kapłanami, przeciwstawiając kapłanów Biskupom, co więcej, godząc w uwłaczający sposób w samego Namiestnika Chrystusowego Ojca Św[iętego][14].

Kard. Sapieha nie wahał się także upominać w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego o aresztowanych księży. W co najmniej kilku wypadkach jego interwencje spowodowały ich wcześniejsze zwolnienie z aresztu śledczego. W październiku 1950 roku skutecznie interweniował w sprawie księdza Kazimierza Buzały[15], a w lutym 1951 roku ks. Stanisława Słonki[16].

Działalność metropolity wstrzymało w maju 1951 roku nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Zmarł 23 lipca tego roku. Komuniści śmierć kardynała przyjęli z ulgą, nie wiedzieli jeszcze, że w kolejnych latach przyjdzie im zmierzyć się z równie zdecydowanymi włodarzami diecezji: abp. Eugeniuszem Baziakiem[17], bp. Franciszkiem Jopem[18] i wychowankami kard. Sapiehy: kard. Karolem Wojtyłą[19] i kard. Franciszkiem Macharskim[20].

Bezpieka przeciw metropolicie

Inwigilację Kościoła krakowskiego funkcjonariusze tutejszego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego rozpoczęli już w 1945 roku. Początkowo jednak represjonowano jedynie tych duchownych, którzy byli związani z podziemiem niepodległościowym – a więc głównie kapelanów AK czy NSZ. Choć już w tym czasie pozyskiwano np. listy pasterskie czy dokumenty kurialne skierowane do parafii. Systematyczną inwigilację krakowskiej kurii, a co się z tym wiązało kard. Sapiehy, bezpieka krakowska rozpoczęła dopiero w lutym 1946 roku. Założono wówczas sprawę obiektową o krypt. „Zeus”, w ramach której rozpracowywano krakowską kurię metropolitalną.

W pierwszych latach powojennych, działania WUBP w Krakowie w odniesieniu do Kościoła katolickiego koncentrowały się na dwóch sferach – represji oraz profilaktyce. W wypadku kard. A. S. Sapiehy, ze względu na jego pozycję i popularność, represja była początkowo wykluczona. Starano się zatem realizować funkcję profilaktyczną, to znaczy śledzić wszelką aktywność metropolity i zdobywać z wyprzedzeniem informacje o działaniach, które miał zamiar podjąć, a zarazem o radach i wskazaniach, jakie przekazywał duchownym archidiecezji. Podsłuchiwano kurialne telefony, kontrolowano korespondencję nadsyłaną do metropolity, werbowano agenturę spośród osób mających bezpośredni kontakt z kardynałem. Bezspornie w pierwszych latach powojennych najbardziej aktywnymi, a zarazem szkodliwymi dla krakowskiego Kościoła byli agenci „Janka” i „Paweł” – jak dotąd nie zidentyfikowani. Na przełomie lat 40. i 50. ogromne znaczenie dla funkcjonariuszy WUBP i projektowanych przez nich działań nabierały donosy – również jeszcze nie zidentyfikowanego – informatora ukrywającego się pod ps. „Kot”. Te trzy osoby, w różnym czasie dostarczały bezpiece szczegółowych informacji dotyczących sytuacji w krakowskiej kurii i działań metropolity. Jednocześnie bezpieka starała się zdobywać wieloźródłowe dane dotyczące każdego publicznego wystąpienia kardynała.

Gromadzone informacje wykorzystywano do działań uprzedzających, a odpowiednie analizy bezpieka przekazywała partii komunistycznej – najpierw odpowiednim instancjom PPR, później PZPR – by ta mogła odpowiednio planować kolejne posunięcia polityki antywyznaniowej.

Rola, jaką odgrywał kard. Sapieha w Kościele krakowskim, sprawiała, że jego nazwisko pojawiało się bezustannie w planach bezpieki, a donosy o jego działalności składała znacząca część konfidentów UB działających przeciw Kościołowi. Streszczenia kolejnych wystąpień, przemówień, kazań, informacje o wizytacjach, bierzmowaniach itp., w których brał udział kard. A. S. Sapieha spływały do WUBP niemal codziennie. Pozwalało to jednak wyłącznie na monitorowanie jego działań i wysyłanie ostrzegawczych sygnałów do partii związanych z jego planami.

Zabić legendę

Śmierć kardynała Sapiehy, przyjęta została przez funkcjonariuszy UB – jak można sądzić – z jednej strony z ulgą, z drugiej zaś z zaniepokojeniem. Już w czasie choroby metropolity zyskiwano niemal codzienne raporty o jego stanie zdrowia przekazywane m.in. przez informatora „Kot”. Jednocześnie bezpieka starała się monitorować sytuację w kurii i dociec – poprzez sieć agenturalną – kto ma szansę zastąpić kard. Sapiehę i objąć władzę w archidiecezji. Już po śmierci metropolity informator „Dyrektor”[21] raportował bezpiece: okazało się, że abp Baziak ma nominację z Rzymu objęcia po śmierci Sapiehy administratury diecezji krakowskiej, lecz nie jest on mianowany Ordynariuszem, gdyż nie zrzekł się jeszcze ordynariatu diecezji lwowskiej[22].

Jednocześnie bezpieka zaktywizowała sieć agenturalną wszystkich pionów WUBP, by na bieżąco orientować się w nastrojach społecznych i uzyskać uprzedzające informacje o ewentualnych niepokojach związanych ze śmiercią metropolity. W obawie przed tłumem wiernych, którzy uczestniczyć mieli w pogrzebie kard. Sapiehy, zmobilizowano gigantyczną liczbę funkcjonariuszy UB i MO – w odwodzie trzymając wojskowe jednostki KBW. Akcja zabezpieczenia pogrzebu była jednym z największych – jeśli nie największym – przedsięwzięciem WUBP w tym czasie.

Śmierć kard. A. S. Sapiehy nie zakończyła działań UB przeciwko niemu. Komunistyczne władze partyjno-państwowe, na równi z funkcjonariuszami MBP zdawały sobie sprawę, że walka z Kościołem krakowskim mogła zakończyć się sukcesem jedynie po zniszczeniu legendy „Księcia Niezłomnego”. Dlatego swoistym epilogiem do działań aparatu represji przeciwko kard. Sapiesze stał się tzw. proces kurii krakowskiej przygotowany jesienią i zimą 1952 roku, a przeprowadzony w styczniu kolejnego roku. Propagandowa oprawa procesu, w którym sądzono działaczy niepodległościowych współpracujących z polskim politycznym uchodźstwem oraz duchownych z krakowskiej kurii nie powiązanych z działalnością konspiracyjną, została skonstruowana tak, by skompromitować zmarłego kard. Sapiehę. W propagandowych wystąpieniach na sali sądowej, na łamach gazet, w radiu zarzucano krakowskiemu metropolicie działania na szkodę Polski i Kościoła, oskarżano o szpiegostwo, gromadzenie dóbr materialnych, broni, przygotowywanie buntu przeciwko „ludowemu” państwu. Dla spotęgowania terroru z diecezji wygnano następcę kard. Sapiehy – metropolitę lwowskiego, metropolitę nominata krakowskiego – abp. Eugeniusza Baziaka. Choć proces kurii krakowskiej był przedsięwzięciem udanym operacyjnie i propagandowo w sferze kompromitacji przynajmniej części duchowieństwa zaangażowanego w działalność niepodległościową, fiasko poniosły próby zniesławienia kard. Sapiehy. Tzw. proces kurii krakowskiej stał się ostatnim akcentem działań operacyjnych przeciwko krakowskiemu „Księciu Niezłomnemu”, który okazał się dla bezpieki groźny także po śmierci.

 

Pierwodruk: Ks. Józef Marecki, Filip Musiał, Krakowska Opoka – kardynał Adam Stefan Sapieha, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej”, 2008 nr 10.

Tekst przedrukowany w tomie „Partia z narodem, naród z Kościołem”, który ukazał się w serii IPN i OMP „Z archiwów bezpieki. Nieznane karty PRL”, pod redakcją Filipa Musiała i Jarosława Szarka.



[1]   Oskar (właśc. Schie) Karliner (1907–1988), w latach 1946–1948 szef Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie. Szerzej zob. np.: F. Musiał, Polityka czy sprawiedliwość? Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie (1946–1955), Kraków 2005, s. 56–57, przyp. 166; K. Szwagrzyk, Prawnicy czasu bezprawia. Sędziowie i prokuratorzy wojskowi w Polsce 1944–1956, Kraków-Wrocław 2005, s. 327–328 [tu błędnie funkcje sprawowane w Krakowie].

[2]   IPN Kr 103/8, Sprawozdania miesięczne Wojskowej Prokuratury Rejonowej w Krakowie. 5 V 1946–31 XII 1946, k. 21, Sprawozdanie WPR w Krakowie za maj 1946, b.d.

[3]   Kard. August Hlond (1881–1948), w latach 1926–1948 Prymas Polski. Szerzej zob. np.: P. Nitecki, Biskupi Kościoła w Polsce w latach 965–1999. Słownik biograficzny, [wyd. 2] Warszawa 2000, kol. 149; J. Mandziuk, Hlond August [w:] Słownik biograficzny katolickiego duchowieństwa śląskiego XIX i XX w., red. M. Pater, Katowice 1996, s. 134–139.

[4]   Hans Michael Frank (19001946), w latach 1939–1945 Gubernator Generalnego Gubernatorstwa rezydujący w Krakowie na Wawelu. Za zbrodnie wojenne skazany przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze na karę śmierci przez powieszenie. Szerzej zob. np. J. Keegan, Kto był kim w II wojnie światowej. Leksykon, Kraków 1998, s. 61–62.

[5]   List pasterski A.S. Sapiehy do wiernych archidiecezji krakowskiej, „Tygodnik Powszechny”, 19 VIII 1945.

[6]   IPN Kr 039/1, t. 1, Sprawozdania Sekcji 5 Wydziału V WUBP w Krakowie za lata 1946–1949, k. 78, Raport okresowy kierownika Sekcji 5 Wydziału V WUBP w Krakowie za okres od 15 do 30 XI 1947 r., Kraków, 29 [sic!] XI 1947.

[7]   Informator „Żagielowski” – ks. Władysław Kulczycki (1896–1968), kapłan archidiecezji krakowskiej. Zwerbowany do współpracy w marcu 1949 r. na podstawie materiałów kompromitujących. Był oceniany jako wartościowe i lojalne wobec bezpieki źródło informacji. Współpracował do śmierci początkowo pod ps. „Żagielowski” (1949–1959), następnie „Torano” (1959–1965) i „Carmen” (1965–1968). Szerzej zob.: Bp Jan Pietraszko. Świadectwo świętości w aktach SB, oprac. J. Marecki, F. Musiał [w:] Nigdy przeciw Bogu. Komunistyczna bezpieka wobec biskupów polskich, red. J. Marecki, F. Musiał, Warszawa-Kraków 2007, s. 337 przyp. 32; M. Lasota, Karol Wojtyła i kuria krakowska w doniesieniach „Żagielowskiego”, „Arcana”, nr 46–47: 2002, s. 106–114.

[8]   IPN Kr 01/1, Materiały dotyczące A. S. Sapiehy, t. 1, cz. 4, k. 75, Wyciąg z doniesienia inf. „Żagielowski” z dn. 12 XI 1949 r., Kraków, 17 XI 1949; Na temat zebrania proboszczów w dniu 8 XI 1949 r. zob. także: Tamże, k. 77, Doniesienie agencyjne [informatora „Życzliwy”], Kraków, 12 XI 1949; Tamże, k. 87, Wyciąg z doniesienia inf. „Kaba” z dn. 18 XI 1949 r., Kraków, 25 I 1950.

[9]   Kard. Stefan Wyszyński (1901–1981), w latach 1948–1981 Prymas Polski. Zob. np. A. Micewski, Kardynał Wyszyński, prymas mąż stanu, Paryż 1982; W. J. Wysocki, J. Żurek, Wyszyński Stefan [w:] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945–1989, red. J. Myszor, t. 1, Warszawa 2002, s. 313–317.

[10]  Kard. József Mindszenty (1892–1975), w latach 1945–1974 Prymas Węgier. Szerzej zob. np.: K. Kaczmarek, Prawda i kłamstwo. Prymas Węgier József Mindszenty, Poznań-Warszawa 2002.

[11]  Faksymile oświadczenia zob.: Księga Sapieżyńska, t. 2, Działalność kościelna i narodowa Adama Stefana Sapiehy, Kraków 1986, ilustracja 39.

[12]  Bp Kazimierz Kowalski (1896–1972), w latach 1946–1972 biskup ordynariusz diecezji chełmińskiej. Od stawianego mu zarzutu odstąpiono, nie mogąc udowodnić mu winy, a w marcu 1950 r. zniesiono nałożony na niego areszt domowy. Szerzej zob.: J. Myszor, Kowalski Kazimierz Józef (1896–1972), biskup chełmiński, [w:] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945–1989, t. 2, red. J. Myszor przy współudziale J. Żurka, Warszawa 2003, s. 137–139.

[13]  Ramy organizacyjne ruchowi „księży patriotów” komuniści nadali poprzez powołanie 1 IX 1949 r. Komisji Księży przy Związku Bojowników o Wolność i Demokrację. Przekształcono ją następnie w Koło Księży przy Zrzeszeniu Katolików „Caritas”. „Księża patrioci” działali również w latach 1950–1953 w Komisji Intelektualistów i Działaczy Katolickich przy Ogólnopolskim Komitecie Obrońców Pokoju, a później w Komisji Duchownych i Świeckich Działaczy Katolickich przy Ogólnopolskim Komitecie Frontu Narodowego. Szerzej zob. np.: B. Bankowicz, Ruch księży patriotów 1949–1955, czyli „koń trojański” w polskim Kościele katolickim [w:] B. Bankowicz, A. Dudek, Ze studiów nad dziejami Kościoła i katolicyzmu w PRL, Kraków 1996, s. 5–24; A. Dudek, Sutanny w służbie Peerelu, „Karta”, nr 25: 1998, s. 110–128; J. Żaryn, „Księża patrioci” geneza powstawania formacji duchownych katolickich [w:] Polska 1944/45–1989. Studia i materiały, t. 1, Warszawa 1995, s. 123–150; J. Żurek, Dom rozdzielony. Kontrola oraz inwigilacja „księży patriotów” w czasach stalinowskich, „Christianitas”, nr 19/20: 2004.

[14]  Pasterska przestroga. Do Komisyj Księży przy ZBoWiD, „Notyfikacje [Kurii Metropolitalnej w Krakowie]”, 1951 nr 1–3, s. 23.

[15]  Ks. Kazimierz Buzała (1875–1958), kapłan archidiecezji krakowskiej, w latach 1910–1951 proboszcz parafii w Niegowici. Aresztowany w 1950 z powodu konfliktu z miejscową komórką partyjną, odzyskał wolność po 2 tygodniach dzięki interwencji kard. A. S. Sapiehy. Szerzej zob.: P. Mardyła, Buzała Kazimierz [w:] Leksykon duchowieństwa represjonowanego w PRL w latach 1945–1989, t. 3, red. J. Myszor przy współudziale J. Żurka, Warszawa 2006, t. 3, s. 21

[16]  Ks. Stanisław Słonka (1898–1975), kapłan archidiecezji krakowskiej, żołnierz ZWZ-AK, w latach 1931–1975 duszpasterz w parafii Żywiec-Zabłocie. Aresztowany w 1950, zwolniony w 1951 r. Szerzej zob.: P. Mardyła, Słonka Stanisław Andrzej [w:] Leksykon duchowieństwa…, t. 3, s. 211–213.

[17]  Abp Eugeniusz Baziak (1890–1962), metropolita lwowski, w latach 1951–1962 najpierw administrator, a później metropolita-nominat krakowski. W latach 1952–1956 usunięty przez władze komunistyczne z Krakowa. Szerzej zob.: P. Nitecki, Biskupi…, kol. 22–23; J. Żurek, Baziak Eugeniusz [w:] Leksykon duchowieństwa…, t. 2, Warszawa 2003, s. 8–14.

[18]  Bp Franciszek Jop (1897–1976), w latach 1952–1956 jako wikariusz kapitulny zarządzał archidiecezją krakowską w czasie usunięcia z Krakowa abp. E. Baziaka. Szerzej zob.: P. Nitecki, Biskupi…, Warszawa 2000, kol. 185–186.

[19]  Kard. Karol Wojtyła – Jan Paweł II (1920–2005), w latach 1962–1963 wikariusz kapitulny, a w latach 1963–1978 metropolita krakowski. Zob. np.: P. Nitecki, Biskupi…, kol. 490-491; K. R. Prokop, Polscy kardynałowie, Kraków 2001, s. 281–299.

[20]  Kard. Franciszek Macharski (ur. 1927), w latach 1978–2005 metropolita archidiecezji krakowskiej. Zob. np.: K. R. Prokop, Polscy…, s. 325–334.

[21]  Informator „Dyrektor” – ks. Mieczysław Satora (1917–1980), kapłan archidiecezji krakowskiej, m.in. prokurator seminarium duchownego, referent Wydziału Gospodarczego Kurii Metropolitalnej, notariusz kurii metropolitalnej w Krakowie. Zwerbowany w 1947 r. początkowo posługiwał się ps. „Kolejarz” (1947–1949), następnie „Dyrektor” (1949–1960), „Marecki” (1960–1977[?]) i „Tukan” (1977[?]–1980). Oceniany był jako wartościowe osobowe źródło informacji. Wykorzystywano go do inwigilacji kurii oraz poszczególnych duchownych, pozyskiwania kurialnych dokumentów (oryginałów i fotokopii), pieczęci, a także do fotografowania pomieszczeń kurialnych (m.in. pokoi abp. Baziaka). IPN Kr 009/5974, t. 1, Teczka personalna TW „Tukan”; tamże, t. 2, Teczka pracy TW „Tukan”; Szerzej zob.: Bp Jan Pietraszko…, s. 250–151 przyp. 3; T. Isakowicz-Zaleski, Księża wobec bezpieki na przykładzie archidiecezji krakowskiej, Kraków 2007, s. 179, 322; M. Lasota, Donos na Wojtyłę. Karol Wojtyła w teczkach bezpieki, współpraca M. Zając, posłowie R. Terlecki, Kraków 2006, s. 58, 103104, 114115, 130131, 178, 213216, 232, 296; J. Szczepaniak, „Wierny” aż do śmierci. Tajemna historia ks. Mieczysława Satory [w:] Kościół katolicki w czasach komunistycznej dyktatury między bohaterstwem a agenturą. Studia i materiały, t. 1, red. R. Terlecki, J. Szczepaniak, Kraków 2007, s. 79–134.

[22]  IPN Kr 01/1, Materiały dotyczące A. S. Sapiehy, t. 1, cz. 1, k. 16; Abp E. Baziak, pod naciskiem sowieckich władz świeckich zmuszony został do opuszczenia Lwowa. Sprawował następnie władzę jako ordynariusz i metropolita nad częścią archidiecezji lwowskiej, która pozostała w granicach powojennej Polski.

 


Projekt zrealizowany przy udziale finansowym Miasta Krakowa


OMP poleca