Krakowskie tradycje intelektualne

  • Zwiększ rozmiar czcionki
  • Domyślny  rozmiar czcionki
  • Zmniejsz rozmiar czcionki
Home Opracowania Arkady Rzegocki, "Mirosława Dzielskiego rozważania o cywilizacji"

Arkady Rzegocki, "Mirosława Dzielskiego rozważania o cywilizacji"

Pojęcie cywilizacji i postrzeganie głównych różnic oraz konfliktów politycznych przez pryzmat zakorzenienia w odmiennych tradycjach, sposobach myślenia i zrzeszania się, w ostatnich latach powróciły do języka dyskusji nad zachodzącymi procesami społecznymi wraz z ukazaniem się książki Samuela Huntingtona "Zderzenie cywilizacji". Próba opisu rzeczywistości geopolitycznej poprzez zwrócenie uwagi na różnice cywilizacyjne nie jest niczym nowym w historii myślenia o polityce, jednakże przez pewien czas taki sposób patrzenia na dominujące tendencje w różnych rejonach świata spotykał się z ostrą krytyką.

Wśród teoretyków posługujących się kategoriami cywilizacyjnymi poczesne miejsce zajmują polscy socjologowie, filozofowie i historycy. Ponieważ dorobek wielu z nich nawet w rodzimym kraju nie jest zbyt dobrze znany, więc wydaje się ze wszech miar pożytecznym pomysłem, aby podczas dzisiejszego seminarium[1] przyglądnąć się bliżej z jednej strony poglądom Feliksa Konecznego, a z drugiej Mirosława Dzielskiego. Jeśli rację mają ci, którzy sądzą, że wiek dwudziesty rozpoczął się z opóźnieniem w 1914 roku, a zakończył przedwcześnie w 1989 to obie te postaci stanowią niejako klamrę spinającą polskie rozważania o cywilizacji. Warto nadmienić, że obaj naukowcy większość swojego życia spędzili w Krakowie i obaj spoczywają na pięknie położonym cmentarzu salwatorskim, obok wielu wybitnych osobistości.

W bieżącym roku [1999] mija dziesiąta rocznica śmierci krakowskiego filozofa, filozofa którego dzieło i sposób myślenia inspirują coraz szersze grono polityków, dziennikarzy, działaczy społecznych i lokalnych, ekonomistów czy też przedsiębiorców. O ile rola Dzielskiego we wprowadzaniu do obiegu podstawowych kategorii liberalnych i jego wpływ na środowiska opowiadające się za gospodarką wolnorynkową nie podlegały w latach osiemdziesiątych dyskusji, o tyle rosnące znaczenie jego przemyśleń często mocno związanych z ówczesną rzeczywistością może budzić zastanowienie[2]. Co więcej w ostatnim przed śmiercią wywiadzie udzielonym Wiesławowi Walendziakowi, Dzielski stwierdził, że cel jaki stawiała sobie skupiona wokół niego grupa miał charakter nie teoretyczny ale czysto praktyczny, gdyż mieli oni świadomość, że bardzo łatwo można było postawić im zarzut sprzeczności lub niespójności w jednoczesnym korzystaniu z myśli św. Tomasza, Kanta czy Hayeka. W rozmowie noszącej znamienny tytuł "Credo" powiedział, że: "Jeżeli patrzy się na nasz teoretyczny dorobek, to w istocie nie wnieśliśmy jakichś nowych rzeczy. Ale nasze ambicje szły w innym kierunku. Od początku zastanawialiśmy się jak wprowadzić kapitalizm w Polsce. To była nasza myśl teoretyczna - jak od realnego socjalizmu przejść do nowoczesnego kapitalizmu. Jak wprowadzić kapitalizm w Polsce. Kapitalizm oparty na wartościach chrześcijańskich"[3]. Oczywiście trudno całkowicie zgodzić się z Mirosławem Dzielskim. Z jednej strony bowiem rzeczywiście zapożycza on od innych myślicieli wiele pojęć oraz idei, z drugiej zaś odpowiedni ich dobór, przemyślenie i usystematyzowanie stworzyło nie tylko wiele praktycznych wskazówek i politycznych programów, ale także, a może przede wszystkim, spójną wizję życia społecznego zarówno w perspektywie zbiorowej jak i indywidualnej. Tak więc obecnie nie budzą już wątpliwości twierdzenia mówiące o wartej namysłu i badania filozofii politycznej Mirosława Dzielskiego[4]. Co więcej, już sama działalność zarówno praktyczna jak i teoretyczna krakowskiego filozofa w danym momencie historycznym, w danych okolicznościach - w Polsce w okresie PRL-u - stanowiła niebywałą oryginalność w skali całej Europy Wschodniej.

Mirosław Dzielski definicję cywilizacji oraz podstawową ich typologię przejął od Feliksa Konecznego zainspirowany przede wszystkim jego dziełem "O wielości cywilizacji"[5]. Dlatego też pod omawianym pojęciem rozumiał ogólną metodę zrzeszania się ludzi i na tej podstawie rozróżniał siedem wielkich współczesnych cywilizacji. Dzielski przejął także od krakowskiego historiozofa oryginalne ujęcie relacji występujących między cywilizacją a kulturą. Otóż zdaniem obu naukowców w ramach jednej cywilizacji mogą występować różne kultury i języki. W rozumieniu Konecznego w obrębie każdej cywilizacji możemy wyróżnić wiele odmian, które on nazywa kulturami, przykładowo cywilizacja arabska, kultura maurytańska, cywilizacja łacińska, kultura polska, czy też cywilizacja turańska, kultura afgańska[6]. Z powyższych sądów wyciągał jednak Dzielski nieco odmienne wnioski niż Koneczny zauważając, że kultura japońska jest całkowicie odmienna od amerykańskiej ale współcześnie cywilizacje obu narodów są bardzo zbliżone. Podobnie starożytne kultury: żydowska oraz chińska, były i są zupełnie różne od siebie i od kultur europejskich, gdy tymczasem współcześnie Izrael oraz Tajwan stanowią zdaniem Dzielskiego bastiony cywilizacji łacińskiej. Jednakże zarówno Żydzi jak i Chińczycy mogli wnieść swój wkład w rozwój demokratycznego kapitalizmu właśnie dlatego, że działali w ramach cywilizacji łacińskiej.

W tym miejscu warto doprecyzować, jak autor "Ducha nadchodzącego czasu" rozumiał najbardziej rozwiniętą i najbardziej wpływową cywilizację łacińską. Otóż zdaniem Dzielskiego najistotniejszymi elementami konstytuującymi cywilizację zachodnią, jej duchowy fundament stanowią po pierwsze "wiara w Boga jako transcendentne uzasadnienie uniwersalnej moralności" - uniwersalnej a więc powszechnej, ważnej dla wszystkich ludzi. Po drugie przyjęcie prawa jako regulatora stosunków społecznych w odróżnieniu od arbitralnie stosowanej przemocy i przymusu. Trzecim członem wynikającym z poprzednich było oddzielenie prawa publicznego od prawa prywatnego i zagwarantowanie w ramach prawa publicznego podstawowych praw ludzkich, choćby takich jak: równość wobec prawa, nietykalność osobista, wolność przekonań, wolność słowa, prasy zgromadzeń i stowarzyszeń, a także złamanie struktur rodowych i zastąpienie ich rodziną. Warto podkreślić, że najważniejszy dla całej cywilizacji łacińskiej jest jej fundament duchowy. Oddzielenie religii od władzy pozwoliło na wytworzenie się zwyczaju obowiązywania moralności w życiu publicznym, a ta tradycja stanowi warunek niezbędny dla funkcjonowania prawa publicznego w ogóle[7]. Demokracja, prawa obywatela czy postęp techniczny nie stanowią bezpośrednich podstaw i wyznaczników cywilizacji łacińskiej. Są one raczej owocem jej ewolucji, chociaż nie jest przypadkiem, że właśnie cywilizacja zachodnia stworzyła podstawy do ich rozwoju.

Zdaniem Dzielskiego, żaden inny sposób zrzeszania się ludzi nie okazał się zdolny do "wykształcenia społeczeństwa czy narodu niezależnego od władzy", być może z wyjątkiem cywilizacji chińskiej, ale i to tylko na poziomie gminy. Tak więc istotę cywilizacji łacińskiej zwanej też cywilizacją Zachodu stanowią: "wolność jednostki chroniona przez prawo i wsparta na obyczaju", który dla większości wypływa z wiary w Boga i powoduje, że za oczywistą uważa się konieczność przestrzegania zasad etycznych zarówno w życiu prywatnym jak i publicznym. Z powyższych powodów Dzielski dochodzi do wniosku, że "religijność powszechna jest warunkiem funkcjonowania cywilizacji łacińskiej"[8].

Opisując gwałtowny rozwój technologiczny, informacyjny i komunikacyjny jaki ma miejsce co najmniej od XIX wieku zwraca Dzielski uwagę na fakt, że świat staje się coraz bardziej jednością. Ale powyższe procesy spowodowały również, że cywilizacja Zachodnia stała się pierwszą o znaczeniu ogólnoświatowym. Sukces cywilizacji łacińskiej zasadzał się na dwóch podstawach: na wierze europejskich potęg we własny ideał cywilizacyjny oraz na sile i woli rozprzestrzeniania tego ideału[9]. Co ciekawe kryzys cywilizacji łacińskiej nastąpił nie w wyniku starcia z jakąś inną sprawniejszą, skuteczniejszą czy silniejszą pod względem duchowym organizacją zrzeszającą ludzi, lecz w wyniku rewolucji duchowej i intelektualnej, która dokonała się wewnątrz kultury europejskiej. Zdaniem Dzielskiego proces ten zapoczątkowany został w XVIII wieku, a nasilił się w wieku XIX, gdy elity intelektualne odeszły od wiary w zasady fundujące cywilizację łacińską i zastąpiły ją nowym "credo - konstruktywistycznym prometeizmem"[10]. U podstaw myślenia konstruktywistycznego leżały dwa grzechy: pycha człowieka, któremu wydało się, że jest Bogiem, władnym na nowo utworzyć ziemię i istotę ludzką, oraz grzech nienawiści wobec przeciwników tych planów. Jak stwierdził krakowski filozof: "pycha i nienawiść przynoszą natychmiastową karę w postaci zamroczenia umysłu". Następnie celnie scharakteryzował tę tendencję patrzenia na świat: "Konstruktywizm był subiektywizmem stwarzającym pozory realizmu, irracjonalizmem udającym racjonalizm, nihilizmem podszywającym się pod humanizm, aktywizmem prowadzącym do bierności, natchnieniem twórczym przynoszącym dekonstrukcję"[11]. Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli myślenia konstruktywistycznego był Karol Marks, który zaciekle atakował, prawidłowo zresztą rozpoznane fundamenty cywilizacji łacińskiej: rodzinę, monogamię, prawo, religię i moralność.

Zdaniem Dzielskiego konstruktywizm stał się powszechną chorobą naszych czasów, a wręcz światowym wyzwaniem antycywilizacyjnym. Co więcej te niekorzystne procesy szczególnie mocno dotyczyły Polski. Wydawca "13" powojenną historię Europy postrzegał jako cofanie się cywilizacji łacińskiej na rzecz ekspansji cywilizacji turańskiej. Stąd też w jego koncepcjach politycznych wyrażane były kwestie najistotniejsze - cywilizacyjne właśnie, a nie bieżące układy i konstelacje wewnątrz partii rządzącej. Dzielski postrzegał Kościół jako jedyną instytucję będącą w stanie przechować najważniejsze fundamenty zachodniej metody zrzeszania się ludzi i prowadzić misję cywilizacyjną. W tym miejscu krakowski filozof używa słowa cywilizacja w znaczeniu bardziej pierwotnym, jako coś przeciwstawnego barbarzyństwu[12]. Rola Kościoła staje się wówczas podobna do tej z pierwszej połowy wieków średnich, kiedy to w licznych klasztorach przechowano żywą tkankę cywilizacji stworzonej przez starożytnych.

W artykule opublikowanym w 1984 roku po śmierci księdza Jerzego Popiełuszki, Dzielski zauważa, że publiczne oświadczenie władz, iż w życiu publicznym PRL obowiązuje moralność, jest znakiem postępującego powrotu cywilizacji łacińskiej, co więcej wskazuje na sukces cierpliwej i wytrwałej misji Kościoła[13].

Troska z jaką autor artykułu "Odrodzenie ducha - budowa wolności" obserwował cofanie się zachodniej metody zrzeszania się ludzi, która była dla niego jednoznaczna z kryzysem cywilizacyjnym w jakim znalazło się polskie społeczeństwo, przejawiała się w interesującej i celnej refleksji nad pracą. Problematyka pracy zajmowała w myśli krakowskiego filozofa niezwykle ważne miejsce, dość przypomnieć, że właśnie praca w swoim wymiarze indywidualnym ale i społecznym, wspólnotowym stanowiła najważniejszy łącznik liberalizmu Dzielskiego z chrześcijaństwem[14]. W artykule pod znaczącym tytułem "Kilka uwag o obyczaju złej pracy w Polsce" opublikowanym po raz pierwszy w 1987 roku w "Polityce Polskiej", ze smutkiem konstatował, że "upadek obyczajów, jaki dziś obserwuje się w Polsce w sferze pracy, określa się często i słusznie jako cywilizacyjną katastrofę zagrażającą egzystencji narodu"[15]. Według Dzielskiego naród nie istnieje bowiem tylko i wyłącznie dzięki wspólnemu językowi, kulturze czy państwu, gdyż jego egzystencja jest także w dużym stopniu uzależniona od wspólnej pracy. Właśnie dzięki pracy istnienie indywidualne łączy się z narodowym bytem i z jednej strony wzmacnia go, ale z drugiej czerpie z niego siły. Tak więc "praca stanowi o duchowej i materialnej sile narodu, warunkuje rozwój jego kultury. W pracy objawia się ważna składowa charakteru narodowego. Upadek obyczajów w sferze pracy oznacza więc groźbę upadku narodu, który przestał być wspólnotą pracy"[16].

Powodem zapaści jest odejście od ukształtowanego przez stulecia w ramach cywilizacji łacińskiej systemu motywującego do dobrej i rzetelnej pracy. System ten według Dzielskiego składał się z czterech bardzo istotnych bodźców. W pierwszym rzędzie z motywacji religijnej, a więc praca rozumiana była jako postępowanie zgodne z wolą Boga, jako pochwała dla Jego dzieł. Ten bodziec ma głęboko teologiczny wymiar. Następnie należy wymienić moralność, gdyż wydajna i rzetelna praca ma znaczenie dla innych ludzi. Trzecim ważnym bodźcem jest materialna korzyść własna zachęcająca do wysiłku. Wreszcie ostatnią niemniej istotną zachętą jest przyjemność, satysfakcja płynąca z pracy, niekoniecznie związana z dobrym wynagrodzeniem, gdyż działalność człowieka może się także łączyć z innymi bardziej wzniosłymi motywami.

Dzielski zauważył, że przez wiele stuleci bodźce te oddziałując na jednostki - umożliwiały tworzenie "ludzkiej wspólnoty przez pracę". Jednakże należy pamiętać, że owe zachęty są bardzo ściśle ze sobą powiązane i oddzielenie chociażby jednego może, a nawet z pewnością przyniesie, opłakane skutki. Autor "Kilku uwag o obyczaju złej pracy w Polsce" zauważa, że współcześnie najpoważniejsze zagrożenie dla wspomnianego systemu pracy w cywilizacji łacińskiej stanowi odchodzenie ludzi od Boga, a co za tym idzie osłabianie lub zanik religijnej oraz moralnej motywacji. Bodziec ten zastępowany jest ideologiami: socjalistyczną i konsumpcyjną. Słabością tej ostatniej jest nadmierne rozwinięcie motywów korzyści własnej i przyjemności. Z kolei w krajach socjalistycznych, w których piętnuje się i odrzuca zasady gospodarki rynkowej, korzyść własna zostaje zastąpiona rozkazem lub przymusem. Ponieważ gospodarka socjalistyczna działa fatalnie, więc powoduje także zanik przyjemności z wykonywanej pracy, religia zostaje zastąpiona przez ideologię, natomiast moralność przez ideowość, czyli "posłuszeństwo wobec przedstawicieli państwa realizujących socjalistyczną utopię"[17].

A tymczasem "do wytworzenia bogactwa niezbędne są siły duchowe płynące z religii i zasad moralnych", a więc tych zasad, które socjalizm odrzuca. Nie jest zatem w stanie ideologia socjalistyczna stworzyć społeczeństwa, gdyż wbrew Marksowi, to nie kapitalizm ale właśnie realny socjalizm prowadzi do alienacji jednostek i do całkowitego rozpadu społecznego systemu pracy, a w konsekwencji do zaniku zarówno społeczeństwa jak i narodu.

Powyższe pesymistyczne wnioski zostały przez Dzielskiego zilustrowane błyskotliwymi i celnymi obserwacjami PRL-owskiej codzienności, gdzie osamotnione jednostki zaczęły łączyć się w "małe hordy zajmujące się zbieractwem i łowami". Stąd nie przez przypadek stan ten znalazł odbicie w języku potocznym, gdy zaczęto posługiwać się wyrażeniami takimi jak na przykład: upolowałem, zdobyłem, upatrzyłem, zorganizowałem, zebrałem zapasy. Z tymi zwrotami korespondowała nowomowa używana w prasie, radiu i telewizji. Jeszcze dziesięć lat temu nikogo nie dziwiły militarne sformułowania pojawiające się w środkach masowego przekazu: kampania żniwna, bitwa o handel, walka o jakość, manewr gospodarczy czy zaopatrzenie. Co więcej przeciętny Polak znajdował się w stanie walki z państwem. Konsekwencją takiego status quo ante było spustoszenie zarówno w sensie ludzkim, a więc zanik pracy i podziału pracy, jak i materialnym - zniszczenie środowiska oraz gospodarstwa człowieka.

Dzielski stwierdzając, że praca w PRL została oddzielona od wszystkich ważnych w cywilizacji łacińskiej bodźców zastanawia się, dlaczego w państwie gdzie przytłaczająca większość społeczeństwa określa siebie jako katolików praca została oddzielona nie tylko od korzyści i przyjemności ale także od religii i moralności. Odpowiedź jest konsekwencją wcześniejszych wywodów - ponieważ oddzielenie choćby jednego motywu powoduje zanik pozostałych.

Zdaniem Dzielskiego zło nie byłoby jeszcze tak wielkie, gdyby brak szacunku dla cudzej pracy i własności odnosił się tylko do własności państwowej, niestety wyalienowane jednostki lekceważą także własność prywatną. Dlatego też Polacy stanowią zbiorowość izolowaną nie tylko od państwa ale także od siebie nawzajem. To powoduje wspomniane lekceważenie zarówno własności państwowej jak i prywatnej oraz traktowanie ich jako potencjalnego łupu. "Gdy ktoś weźmie do domu hydraulika, gdy zatrudni majstrów na budowie własnego domu, gdy odda do naprawy samochód, pośle dziecko na lekcje, ma sporą szansę, że zostanie potraktowany jako jeleń do ustrzelenia. W tym przypadku dla jego kontrahentów wojenny łup polegać będzie na bezwstydnym spartaczeniu roboty, kradzieży opłaconego czasu pracy, a jakże często - na całkiem niezrozumiałej złośliwości, której nie sposób inaczej wytłumaczyć, jak koniecznością pognębienia wroga"[18].

W sytuacji zapaści prowadzącej do katastrofy zwykła naprawa czy reforma może okazać się nieskuteczna, niezbędny jest więc "zwrot cywilizacyjny". Zwrot oparty na przebudowie całej sfery motywacyjnej pracy. W tym miejscu Dzielski wymienia trzy konieczne warunki stanowiące fundament pod wspomniany przełom: "wysiłek duchowy całego społeczeństwa, odrzucenie ideologii oraz oparcie systemu produkcji na zasadach korzyści, rynkowej sprawiedliwości, respektowania własności"[19].

Zwrot cywilizacyjny powinien zostać wsparty przez dokonującą się powoli "rewolucję ducha"[20], której podstawowym symptomem był w latach osiemdziesiątych wzrost poczucia godności wśród Polaków. Wówczas to zaczęto coraz większą wagę przykładać do zakorzenienia człowieka w rzeczywistości nadprzyrodzonej. Opisywane przez Dzielskiego odrodzenie ducha szło w parze z odrodzeniem religijnym, a dla niektórych grup społecznych z narodzeniem religii na nowo. Powszechne przewartościowanie i ukierunkowanie wielu głów i serc na sprawy transcendentne dokonywało się pod opieką Kościoła, w czym krakowski filozof upatrywał wielce pozytywnego znaku, gdyż najstarsza instytucja realizowała swoje prawdziwe powołanie stojąc na czele dokonującej się rewolucji, jakże innej od tej materialnej.

Następujące odrodzenie ducha, będące procesem odzyskiwania poczucia godności i chrześcijańskiej powinności, nie stałoby się możliwe bez wspaniałych i budzących podziw dzieł herosów ducha. Ich dokonania przy pierwszym zetknięciu budzą nasz opór i nieufność, gdyż są sprzeczne z naszymi namiętnościami, przyzwyczajeniami, wygodami, czy naturalnymi skłonnościami. Dopiero po pewnym czasie jesteśmy w stanie docenić ziarno, które w nas zasiały. A ma to związek z dwoma rodzajami poznania, jednym pozornym nie niosącym za sobą żadnych praktycznych konsekwencji i drugim rzeczywistym, wchodzącym głęboko w duszę człowieka. Powoduje to, że istota ludzka zostaje zmuszona do wyciągnięcia wniosków z tego poznania we własnym życiu. Jedynie ten drugi rodzaj jest prawdziwy, gdyż dzięki niemu odbywa się duchowy rozwój człowieka.

Największym i najdostojniejszym herosem ducha jest dla Dzielskiego Jan Paweł II, którego format i obecność daleko przekraczają polską specyfikę, gdyż mają charakter ogólnoludzki. Nikt przed 1978 rokiem nie spodziewał się, że będzie możliwe w ramach Kościoła "podniesienie martwej tradycji do blasku żywej wiary", gdyż dokonało się to dzięki duchowi potężniejszemu od innych, duchowi Ojca Świętego o "niezłomnej woli karmiącej się żywą wiarą"[21]. Dzięki temu słowa Jana Pawła II stały się czytelne dla wszystkich, którzy w sposób mniej czy bardziej świadomy pragnęli w swoim życiu obrać drogę Dobra i Prawdy oraz poznać jego Piękno. Dla ludzi dobrej woli stał się Ojciec Święty duchowym przewodnikiem.

Jest to, zdaniem Dzielskiego, szczególnie ważne, że rewolucja ducha odbywa się pod opieką instytucji powołanej do tego celu przez Opatrzność, a nie wbrew niej jak to bywało na przykład w XIX wieku. "Wówczas - zdaniem Dzielskiego - duch dobra i prawdy z rzadka nawiedzał Kościół Boży, a pozbawiona jego pomocy mądrość ksiąg świętych przestała być przewodnikiem poznania. Ponieważ zabrakło świętej wiary, Kościół wystąpił przeciw nauce"[22]. Przemiana ducha na czele której dzięki Opatrzności stoi Kościół ma szanse na uniknięcie rewolucji materialnych podobnych do przewrotów: francuskiego lub bolszewickiego. Przeciwstawienie się rewolucji materialnej na rzecz pracy ducha, może odmienić oblicze Europy Środkowej i Wschodniej.

Zastanawia, że myśliciel wyznaczający sobie na wskroś praktyczne cele, może być w dziesięć lat po jego przedwczesnym odejściu odczytywany na wiele sposobów. Z jednej strony możemy podziwiać rozmach i śmiałość jego propozycji dotyczących konkretnego działania politycznego. Dodajmy planów brzmiących niezbyt realistycznie, raczej jak rodzaj political fiction, które dopiero z perspektywy czasu pokazują swoją przenikliwą trafność i twarde stąpanie po ziemi. Jasność spojrzenia wynika bowiem z postrzegania rzeczywistości społecznej przez pryzmat zachodzących procesów cywilizacyjnych. Z drugiej budzi respekt celność obserwacji życia i zmian mających miejsce nie tylko w Polsce należącej do obozu krajów demokracji ludowej, ale także w świecie. Spostrzeżenia te wielokrotnie zadziwiają swoją aktualnością, będąc nie tylko świadectwem ówczesnych warunków, ale także pokazujących jak bardzo blisko - daleko nam do epoki lat osiemdziesiątych.

Lecz jest także jeszcze jedna warstwa najistotniejsza dla Dzielskiego, warstwa pokazująca sposób patrzenia wybitnego filozofa i działacza na świat oraz na życie człowieka. Zespół pojęć i tez dotyczący otaczającej nas rzeczywistości społecznej, a także miejsca i roli istoty ludzkiej stanowią najgłębszą spuściznę autora "Ducha nadchodzącego czasu", dodajmy spuściznę nie tylko teoretyczną, nie tylko zmuszającą do refleksji, ale także do godzenia swoich przekonań z naszym codziennym życiem. To przesłanie Mirosława Dzielskiego stanowi ważne wyzwanie dla tych wszystkich, którzy mieli przyjemność zetknąć się z jego myślą polityczną.


[1] Pierwotnie referat został wygłoszony na seminarium "Wielość narodów, wielość cywilizacji. Z tradycji polskiego myślenia o cywilizacji" zorganizowanym w Rzeszowie przez Klub Jagielloński, Wyższą Szkołę Pedagogiczną oraz Ośrodek Myśli Politycznej.

[2] Między innymi dzięki działalności M. Dzielskiego, A. Walicki napisał w 1987 roku, że w Polsce udało się zmienić klimat intelektualny, A. Walicki, Liberalism in Poland, "Critical Review" vol. 2, nr 1, 1988; Także Jerzy Szacki wraz z jednym z liderów gdańskich liberałów Januszem Lewandowskim przyznają pierwszeństwo Dzielskiemu w tworzeniu środowiska politycznego o leseferystycznych poglądach, Zob. J. Szacki, Liberalizm po komunizmie, Znak, Kraków 1994, s. 154; Por. M. Kuniński, Liberalism in Poland: What is Left?, "Studies in East European Thought vol. 49, 1997, s. 256.

[3] M. Dzielski, Credo, (w:) M. Dzielski, Odrodzenie ducha - budowa wolności. Pisma zebrane, KTP i Znak, Kraków 1995, s. 445.

[4] M. Kuniński, Etyczne i religijne podstawy liberalizmu Mirosława Dzielskiego, (w:) M. Dzielski, op. cit., s. 16, 19.

[5] F. Koneczny, O wielosci cywilizacji, Kraków 1935, ss. 152 i n.; M. Dzielski zajmował się cywilizacją przede wszystkim w dwóch artykułach opublikowanych na łamach "13": Polityka polska dziś (1986) oraz Powrót cywilizacji, (1985), chociaż problemów cywilizacyjnych i przemian o charakterze cywilizacyjnym dotyczyła mniej lub bardziej bezpośrednio cała jego działalność nie tylko teoretyczna ale także praktyczna. Zob. J. Skoczyński, Z uniwersalnej perspektywy, (w:) B. Chrabota (red.), Widzieć mądrość w wolności. Księga pamięci Mirosława Dzielskiego, Kraków 1991.

[6] F. Koneczny, op. cit., ss. 159 - 160; zdaniem F. Konecznego cywilizacja turańska charakteryzuje się obozową metodą życia zbiorowego, wola władcy pełni rolę prawa publicznego, a życie publiczne jest pozbawione wymiaru etycznego, por. F. Koneczny, op. cit. ss. 289, 296.

[7] M. Dzielski, Polityka polska dziś oraz Powrót cywilizacji (w:) M. Dzielski, op. cit., ss. 276 - 277 oraz 320 - 322.

[8] Ibidem, s. 321,

[9] Zastanawiające, że podobne wątki możemy odczytać u bardzo wielu myślicieli, przykładowo na fakt, że kryzys cywilizacji łacińskiej jest spowodowany zanikiem ideału, upadkiem charakteru narodowego oraz wiary wartości bezwzględnych zasad zwraca uwagę Gustaw Le Bon, Psychologia rozwoju narodów, Nowy Sącz 1999, ss. 154 - 157, z kolei o rysującej się przewadze materii nad duchem pisał F. Koneczny, op. cit., s. 233, 272; o zaniku wiary w wyjątkowość cywilizacji zachodniej S. P. Huntington, Zderzenie cywilizacji, Warszawa 1998, ss. 15, 41; na gwałtowne zerwanie z dotychczasowym rozwojem cywilizacji zachodniej wskazywał F. A. Hayek, Droga do zniewolenia, Kraków 19, s. 22; a o największych zagrożeniach dla zasad europejskiej cywilizacji takich jak zorganizowane formy politycznej aktywności mas: faszyzm, syndykalizm i bolszewizm pisał Jose Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma socjologiczne, Warszawa 1982, , także Florian Znaniecki mówił o czterech największych groźbach wiszących nad cywilizacją zachodnią: materializmem, wypaczoną demokracją - ochlokracją, gdzie dominuje egoizm i wartości hedonistyczne, nacjonalizmem i bolszewizmem, F. Znaniecki, Upadek Cywilizacji Zachodniej. Szkic z pogranicza filozofii kultury i socjologii, Poznań 1921; Zob. też M. Zdziechowski, Chateubriand i Napoleon, Wilno 1932.

[10] Por. F.A. Hayek, The Constitution of Liberty, Londyn 1960, ss. 54 - 70.

[11] M. Dzielski, Polityka polska dziś, (w:) M. Dzielski op. cit., s. 322.

[12] Por. rozróżnienie S. Huntingtona na definicję cywilizacji w liczbie pojedynczej oraz cywilizacje w liczbie mnogiej, S. Huntington, op. cit., 1998, ss. 42 - 43.

[13] M. Dzielski, Po śmierci księdza, (1984), (w:) , op. cit., s. 270.

[14] M. Dzielski, Czy istnieje chrześcijański liberalizm ?, (w:) M. Dzielski, op. cit., s. 154, Por. A. Rzegocki, Kilka uwag o liberalnym katolicyzmie Lorda Actona i Mirosława Dzielskiego, (w:) M. Drzonek, J. Mieczkowski, K. Kowalczyk (red.), Państwo - Kościół - Europa. Nowe wyzwania, Biblioteka Zeszytów Naukowych Uniwersytetu Szczecińskiego "Acta Politica", Szczecin 1999.

[15] M. Dzielski, Kilka uwag o obyczaju złej pracy w Polsce, (w:) M. Dzielski, op. cit. s. 118,

[16] Ibidem, s. 118.

[17] Ibidem, s. 122.

[18] bidem, s. 125,

[19] Ibidem, s. 126,

[20] M. Dzielski, Odrodzenie ducha - budowa wolności, (w:) M. Dzielski, op. cit., ss. 82 - 87,

[21] Ibidem, s. 84.

[22] Ibidem, s. 85.

 


Projekt zrealizowany przy udziale finansowym Miasta Krakowa


OMP poleca